Bitch..i..am:Ashley !!!! Redioactive:Ashton! Jestem Ashton ! Bitch..i..am:Mam problem pomocy!!!!sprawa życia i śmierci Redioactive:Co się stało ! Bitch..i..a
Dobra albo zła - ta Ukrainka zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Dobra albo zła.
Hej, dzieci jeśli chcecie, zobaczyć Smerfów las! Nasza Wioska Smerfów, to bez dwóch zdań — najweselsze miejsce na mapie Krakowa. Przyjdźcie i
Hej, dzieci, jeśli chcecie Zobaczyć Smerfów las Przed ekran dziś zapraszam was! [Smerfy śpiewają:] Więc telewizor włączcie Dźwięk podkręćcie i usiądźcie Zaczynamy dla Was nowy film Uwaga Smerfy, zbliża się niebezpieczeństwo! Kryjcie się to Gargamel! [Gargamel woła:] Uch, jak ja nie cierpię Smerfów [Smerfy śpiewają]
„Hej dzieci jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las, przed ekran dziś zapraszam was…” lalala :) Ach co to były za piękne, beztroskie czasy. Czy wiecie, że bajkę o małych, niebieskich stworkach żyjących gdzieś w leśnej wiosce z muchomorków, stworzył belgijski rysownik Peyo? :) Na początku rysownik powołał Smerfy do życia w
Hej zuchy jeśli chcecie Zobaczyć smerfów las Do wioski dziś zapraszam Was I wyobraźnie włączcie Chodźcie do nas i usiądźcie Zaczynamy bawić się! Nasza
Hej dzieci, jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las, przed ekran dziś zapraszam Was! Zajrzymy do wioski smerfów i dowiemy się, co spotkało Marzyciela. Czy złapie go Gargamel? Tuż po filmie zbudujemy najprawdziwszą wioskę smerfów! Zapraszamy!
Hej, dzieci, jeśli chcecie Zobaczyć Smerfów las Przed ekran dziś zapraszam was! [Smerfy śpiewają:] Więc telewizor włąc
Hej dzieci jeśli chcecie Zobaczyć Smerfów las Przed ekran dziś zapraszam was. I telewizor włączcie Dźwięk podkręćcie i usiądźcie Zaczynamy dla Was nowy film! [ 402 more words ]
Hej dzieci, jeśli chcecie zobaczyć Smerfów świat – do Biblioteki w Stalowej Woli zapraszamy Was! Bo tam na 2. piętrze można do 19 lutego obejrzeć dostępną jeszcze wystawę, o bohaterach popularnej kreskówki, którą bibliotece początkiem stycznia udostępniło rzeszowskie Muzeum Dobranocek. Na 12 kolorowych tablicach można zobaczyć nie tylko kluczowe postaci bajkowej sagi
e7BJBH. Komiksy to ulubiony gatunek literacki blondynek w czasie wakacji. Na bieżąco uzupełniamy Blondynki biblioteczkę w nowe tytuły. Często tez buszujemy w miejskiej bibliotece, by poczytać klasykę. Dziś dwie nowości od wydawnictwa Egmont. Poznajcie kolejne tomy o kultowych niebieskich skrzatach. Szata graficzka, każdego z nich jest fenomenalna, ale czy komiksy o smerfach poza rozrywką mają jakieś głębsze przesłanie ? Na to nurtujące pytanie możemy, znaleźć odpowiedz w najnowszym komiksie "Smerf i księga odpowiedzi". Smerfy i księga odpowiedzi. Tom 26Wydanie: 2019Seria/cykl: SMERFY KOMIKSScenarzysta: Alain Jost, Thierry CullifordIlustrator: Pascal GarrayTłumacz: Maria MosiewiczTyp oprawy: miękkaData premiery: Dwudziesty szósty album Smerfów rzucił blondynki na kolana. Niebieskie stworki posiadają magiczną księgę, która w dodatku czyta się sama. Czy ta księga to olckulowa wersja audiobooka ? To się nazwa magia prawdziwa magia. Zadaj pytanie a księga w mig udzieli odpowiedzi. Jak myślicie, dlaczego Papa Smerf ukrył tę księgę przed smerfami? Długo czekać nie trzeba aż Ważniakowi woda soda uderzy do głowy. Chęć posiadania władzy i odpowiedzi na każde pytanie tak zaaferowały smerfy, że porzucili codzienne obowiązki. Co gorsze odpowiedzi księgi nie rozwiązują problemów a sieją zamęt. Nawet sam Papa Smerf nie jest w stanie przywołać porządku w wiosce. Co musi się stać by smerfy się opamiętały ? Zachęcam do lektury. Z życia Smerfów. Tom 8 Wydanie: 2019Seria/cykl: SMERFY KOMIKSScenarzysta: Peyo, Yvan DelporteIlustrator: PeyoTłumacz: Maria MosiewiczTyp oprawy: miękka Drugi komiks opisuje "Z życia Smerfów " czyli codzienne perypetie tych niebieskich stworków. W tym tomie nie ma jednej głównej historii, mamy tu prawdziwy miks różnych wydażeń z życia każdego ze smerfów. Każdy z bohaterów tego komiksu ma swoje nie ma gdzie grać wszyscy go przepędzają, bo fałszuje. Poeta nie może znaleźć natchnienia a laluś ma za duży nos. W wiosce smerfów jednak zawsze znajdzie się jakiś sposób na rozwiązanie zarówno tych większych, jak i mniejszych problemów wystarczy dobrze posmerfować. Smerfy nie tracą na swojej popularności co bardzo mnie cieszy, bo komiksy o smerfach są rodzinną rozrywką łączącą pokolenia. Kultowa kreskówka z lat 80., w odświeżonej komiksowej wersji bawi i uczy zachęca do samodzielnego czytania. Hej, dzieci, jeśli chcecie zobaczyć smerfów świat sięgajcie po komiksy.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2017-11-09 15:54:33 pogodnaMaria Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-09 Posty: 20 Temat: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o powstał jako odpowiedź dla przedszkolanki nie umiejącej sobie poradzić z problematycznym dzieckiem. Ale warto temat potraktować osobno. Chętnie porozmawiam z osobami mającymi trudności z dzieckiem. Wymienię się doświadczeniem z koleżankami po fachu ale również bardzo chętnie z rodzicami. Będę opisywać realizowanie w życiu codziennym tego, o czym piszę. To nie będzie poradnik tylko rozmowa. Nie chcę dawać gotowych rad, niech to będzie koleżeński dialog, wymiana myśli. Oczywiście imiona dzieci będą zmienione. Od lat prowadzę grupy przedszkolne dla 5-cio i 6-ciolatków. Rodzice dzieci z problemami najczęściej nie współpracują ze mną bagatelizując istotne dla ich dzieci sprawy. Moje grupy nie są integracyjne choć nieformalnie są. Co roku są w nich dzieci trudne, z różnymi dysfunkcjami, najczęściej emocjonalnymi wynikającymi z rozmaitych przyczyn, np. przebodźcowania. Jestem jedynym nauczycielem-wychowawcą, nie mam żadnej pomocy. Często zdarzają się dzieci głuchonieme, upośledzone w stopniu lekkim, dzieci alkoholików itp. U każdego z moich byłych wychowanków rodzice zauważali znaczną poprawę w zachowaniu i funkcjonowaniu dziecka. Przede wszystkim zaś wielką chęć chodzenia na zajęcia. Z czego ta chęć wynika? Z miłej, przyjaznej dla KAŻDEGO dziecka atmosfery, wsparcia i pomocy w trudnych dla niego chwilach, sporej dawki poczucia humoru na co dzień, wyrozumiałości i życzliwości także dla rodziców, wielu rozmów prowadzonych w tonie zrozumienia. Najczęściej mam do czynienia z zaburzeniami w zachowaniu dzieci, agresją, lękliwością, nadpobudliwością psychoruchową. Pośród objawów zaburzeń najczęstsze są te fizjologiczne. W tym roku mam także dziecko 6-cioletnie, które nie radzi sobie z toaletą. Od września sytuacja poprawiła się. Co takiego zrobiłam? Nic szczególnego. Pozwalam wychodzić do toalety zawsze, kiedy potrzeba jest jeszcze niezbyt dokuczliwa, dziecko ma wsparcie i w czasie zajęć i zabaw, jest chwalone za najmniejsze sukcesy, inne dzieci pomagają mu w różnych sytuacjach-nie wyśmiewają tylko wspierają. Mówię do dziecka tonem łagodnym, spokojnym, życzliwym. Wiele czynności wykonuje samo, coraz chętniej. Od lat wiem z doświadczenia, że nie trzeba nieludzkiego wysiłku aby dziecku skutecznie pomóc. Zawsze buduję przyjazną atmosferę wśród dzieci, co roku od nowa i każdego dnia. Tworzę więzi, które trwają przez lata. Mam w placówce wielu młodych przyjaciół. Rodzice, których starsze dzieci były w mojej grupie starają się umieścić u mnie także swoje młodsze pociechy. Wielu z nich nawet po latach chętnie ze mną rozmawia, widać, że są życzliwi, bo pamiętają jeszcze moją życzliwość i wyrozumiałość. Starsi wychowankowie specjalnie do mnie przychodzą w odwiedziny, pogadać. Czują się u mnie dobrze, swobodnie. Często dzieci i rodzice zaczepiają mnie na ulicy, w sklepie itp. z dużą życzliwością. Widzę także jak wiele moich koleżanek spotyka się z niechęcią i wulgarnym słowem pod ich adresem od byłych wychowanków. Nieraz słychać za drzwiami krzyki nauczyciela na dzieci, czasem nawet płacz… W tym zawodzie wylewanie swoich osobistych frustracji na dzieci nie może mieć miejsca. Przynosi złe efekty wychowawcze czyli szkodzi dzieciom. A przecież nie dla siebie pracujemy, staramy się lecz dla dzieci miejmy więc do nich ludzkie podejście. Kiedyś praktykowałam u pani , która pisała pracę doktorską nt dobrego traktowania dzieci a te uciekały przed nią pod stół co wcale jej nie przerażało. Uważała to za normę a nawet chełpiła się, że ma taki posłuch wśród dzieciaków. 2 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-09 17:59:44 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. 4-latek z Zespołem Aspergera nie chce korzystać ani z nocnika, ani z toalety. Chodzi do przedszkola, do grupy integracyjnej. Próbowaliśmy już wszystkiego, Panie w przedszkolu pomysły? 3 Odpowiedź przez pogodnaMaria 2017-11-09 21:58:03 pogodnaMaria Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-09 Posty: 20 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Miałam podobną dziewczynkę rok temu. Osiągnęła znaczny postęp. W tym roku też mam podobną ale jeszcze za wcześnie by cokolwiek powiedzieć. Jestem ciekawa jakie metody zastosowałaś lub zastosowałyście skoro nie sprawdziły się. Napisz kilka słów. 4 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-10 06:45:55 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Głównie zachęcanie i pochwały bez monotonnego trucia co 5 min pt. "chcesz siusiu?".Wybrał sobie sam nocnik, przez jakiś czas się nim bawił. Siadał w ubraniu, etc. Żadnych efektów. Próbowaliśmy też z deską do toalety. Chodził z nami do łazienki, obserwował. NIC to nie dało. Rozmowy, książeczki specjalne też nic. Chodzi do psychiatry i psychologa, w przedszkolu ma trening czystości. Myśleliśmy, że może przy innych dzieciach zrobi postęp, ale nic z twierdzi, że jeszcze nie jest gotowy. To kiedy będzie? 5 Odpowiedź przez pogodnaMaria 2017-11-11 16:00:31 Ostatnio edytowany przez pogodnaMaria (2017-11-11 16:05:03) pogodnaMaria Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-09 Posty: 20 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Przy podejściu „próba nr 1 z nocnikiem”, „próba nr 2 z książeczką” itp. a generalnie panie „mają problem i chcą rozwiązać swój kłopot i niewygodę”, a zapominają o problemie dziecka i o dziecku, które ma dojrzeć. Stworzenie atmosfery akceptacji dziecka to nie to samo co codzienne nakazy i zakazy, a także chęć pozbycia się problemu, dla świętego spokoju. Trzeba spowodować aby dziecko chętnie chodziło do przedszkola i czuło się w nim dobrze, swobodnie. Jest to oczywiście PROCES czyli coś co trwa, wymaga czasu. Przy niedojrzałości dziecka efekt na pewno nie będzie natychmiastowy ale stopniowo następuje poprawa na skutek chęci poprawy . Ogromny wpływ na motywację do zmian ma atmosfera w domu. Dziecko powinno mieć zaufanie do domowników, inaczej trudno o zaufanie do pani w przedszkolu. Zanim zaczniesz oczekiwać zbuduj zaufanie. Nie należy zapominać , że dziecko doskonale wyczuwa intencje dorosłych i celowo robi im na złość, jeśli ich nie lubi lub nie chce zastosować się do ich oczekiwań. 6 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-11 16:50:07 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. pogodnaMaria napisał/a:Przy podejściu „próba nr 1 z nocnikiem”, „próba nr 2 z książeczką” itp. a generalnie panie „mają problem i chcą rozwiązać swój kłopot i niewygodę”, a zapominają o problemie dziecka i o dziecku, które ma dojrzeć. Stworzenie atmosfery akceptacji dziecka to nie to samo co codzienne nakazy i zakazy, a także chęć pozbycia się problemu, dla świętego spokoju. Trzeba spowodować aby dziecko chętnie chodziło do przedszkola i czuło się w nim dobrze, swobodnie. Jest to oczywiście PROCES czyli coś co trwa, wymaga czasu. Przy niedojrzałości dziecka efekt na pewno nie będzie natychmiastowy ale stopniowo następuje poprawa na skutek chęci poprawy . Ogromny wpływ na motywację do zmian ma atmosfera w domu. Dziecko powinno mieć zaufanie do domowników, inaczej trudno o zaufanie do pani w przedszkolu. Zanim zaczniesz oczekiwać zbuduj zaufanie. Nie należy zapominać , że dziecko doskonale wyczuwa intencje dorosłych i celowo robi im na złość, jeśli ich nie lubi lub nie chce zastosować się do ich jednym słowem nie masz dla mnie żadnej rozsądnej rady. Bo to, co piszesz, to jest dla mnie jasne już od dawna. 7 Odpowiedź przez bbasia 2017-11-11 23:02:30 bbasia Redaktor Działu Psychologia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 3,001 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Cyngli, a Twój syn mówi może co mu nie pasuje w załatwianiu się w toalecie? "W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask." 8 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-12 00:42:23 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. bbasia napisał/a:Cyngli, a Twój syn mówi może co mu nie pasuje w załatwianiu się w toalecie?Niestety nie, choć staraliśmy się dowiedzieć na wszystkie możliwe sposoby. Jak tylko próbujemy go zachęcić, to od razu jest nie i sprzeciw totalny. 9 Odpowiedź przez bbasia 2017-11-12 01:19:12 bbasia Redaktor Działu Psychologia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 3,001 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. A przeszkadza mu chodzenie w mokrych spodniach, czy nie? Bo może jeżeli by mu przeszkadzało, to dać mu to trochę dłużej odczuć. Może go to przekona... "W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask." 10 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-12 01:40:07 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. bbasia napisał/a:A przeszkadza mu chodzenie w mokrych spodniach, czy nie? Bo może jeżeli by mu przeszkadzało, to dać mu to trochę dłużej odczuć. Może go to przekona...Niestety nie przeszkadza. Jak każde dziecko z ZA, ma problem z odczuwaniem pewnych bodźców. 11 Odpowiedź przez santapietruszka 2017-11-12 10:02:24 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-11-12 10:03:55) santapietruszka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-14 Posty: 12,977 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Cyngli, mogę jedynie Ci napisać, że po pół roku pełnej współpracy z paniami w nowym w przedszkolu u nas wreszcie się udało Panie konsekwentnie zabierały małego co godzinę do toalety, nie umiem powiedzieć, w jaki dokładnie sposób "zmuszały" go, żeby usiadł - ale jakoś to ogarnęły (na pewno nie siłą ) i w końcu w domu również zaczął. Być może wpływ u nas też miała akurat przeprowadzka i zmiana kibelka, bo to akurat się zbiegło w czasie, trudno mi powiedzieć. Z tym, że panie w przedszkolu od razu zdjęły mu pampersa. Nie obeszło się bez przygód po drodze typu pranie przedszkolnego dywanu (nie ja prałam, przedszkole wliczyło w koszty ) oraz przebieranie po 10 razy dziennie (dodatkowa szafka w szatni na ciuchy, bo w jednej się nie mieściły ). Tylko że młody ma 6 lat, więc może to u Ciebie jeszcze trochę a teraz wszystko gra i trąbi, sikamy na stojąco - tylko że z kolei zrobił się strasznie wrażliwy na czystość majtek i przebiera je z 20 razy dziennie, a ja w kółko piorę Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna. 12 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-12 10:09:53 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-11-12 10:11:30) Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Santa, ja wiem, że dzieci z ZA mają problem z treningiem czystości i naprawdę nie mam parcia na to, by młody już koniecznie od razu robił na toaletę, bo ja tak chcę. Dałaś mi nadzieję swoim postem, może faktycznie jest tak, jak mówią, że musi przyjść jego pora i zacznie gdy będzie w przedszkolu nie chcą za bardzo go do niczego zmuszać, bo i tak ciężko znosi pobyt w nowym miejscu i zmiany. Zaczął chodzić we wrześniu, najpierw do normalnej grupy, potem do integracyjnej go przenieśli i wciąż jest na etapie Bogu, że są pierwsze sukcesy w postaci jedzenia obiadów, w domu była masakra, a teraz dzięki dzieciakom w przedszkolu Młody je nawet surówki i chętnie pije ze szklanki, wcześniej tylko bidon. Zaczął też myć zęby, do czego w warunkach domowych nie mogłam go totalnie namówić. Po cichu liczę, że korzystać z toalety też się że może wychodzę tutaj na kiepską matkę, która nie potrafi niczego dziecko nauczyć, ale rodzic który ma latorośl z ZA na pewno zrozumie, bo wie jak jest. 13 Odpowiedź przez santapietruszka 2017-11-12 10:13:50 santapietruszka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-14 Posty: 12,977 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Cyngli napisał/a:Dzięki Bogu, że są pierwsze sukcesy w postaci jedzenia obiadów, w domu była masakra, a teraz dzięki dzieciakom w przedszkolu Młody je nawet surówki i chętnie pije ze szklanki, wcześniej tylko bidon. Zaczął też myć zęby, do czego w warunkach domowych nie mogłam go totalnie namówić. Po cichu liczę, że korzystać z toalety też się jest ok, a na toaletę przyjdzie pora. Jedzenie ważniejsze U nas też zaczęło się od kisielu z jabłkami Nie jesteś złą matką i nie daj tego sobie wmówić. Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna. 14 Odpowiedź przez Wielokropek 2017-11-12 10:26:54 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,007 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Cyngli napisał/a:(...) Panie w przedszkolu nie chcą za bardzo go do niczego zmuszać (...)Brawo dla pań w przedszkolu. Rozumieją, że to one są dla dziecka, a nie dziecko dla nich.(...) wciąż jest na etapie adaptacji. (...)Czyli... trzeba mu dać czas na zaadaptowanie do nowych warunków. Dokładanie mu wyzwań do niczego dobrego (dla nikogo) nie doprowadzi.(...) są pierwsze sukcesy w postaci jedzenia obiadów, w domu była masakra, a teraz dzięki dzieciakom w przedszkolu Młody je nawet surówki i chętnie pije ze szklanki, wcześniej tylko bidon. Zaczął też myć zęby (...)Czyli... uczy się nowych rzeczy. (...) Po cichu liczę, że korzystać z toalety też się nauczy. (...)Możesz liczyć głośno. Każdy ma swoje tempo, Twój syn także.(...) Wiem, że może wychodzę tutaj na kiepską matkę, która nie potrafi niczego dziecko nauczyć (...)Nie. Nie wychodzisz i nią nie jesteś. (...) ale rodzic który ma latorośl z ZA na pewno zrozumie, bo wie jak zrozumienia Ciebie nie potrzeba być rodzicem dziecka z ZA. Wystarczy odrobina rozumu i empatia. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 15 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-12 10:43:55 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o Wielokropku. 16 Odpowiedź przez bbasia 2017-11-12 15:32:39 bbasia Redaktor Działu Psychologia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 3,001 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. To je jeszcze trochę podrążę... a może siadając na nocnik czy kibelek po prostu syn odczuwa zimno deski. Może spróbować przed siądnięciem ją ogrzać. Albo może jakiś pokrowiec z materiału, żeby imitowało w dotyku ubranie. Bo skoro w spodenkach siadał a bez nie chce to może problem jest właśnie w tym...Przydałoby się jakieś urządzenie do odczytywania czasem myśli dziecka... bo czasem jest to jakaś mała, łatwa do wyeliminowania pierdółka ale wpaść na to, co akurat dziecku nie pasuje jest prawie rzeczą niemożliwą... A potem żeby wiedzieć co konkretnie pasuje nastolatkowi... ech... marzenia "W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask." 17 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-13 03:58:38 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. bbasia napisał/a:To je jeszcze trochę podrążę... a może siadając na nocnik czy kibelek po prostu syn odczuwa zimno deski. Może spróbować przed siądnięciem ją ogrzać. Albo może jakiś pokrowiec z materiału, żeby imitowało w dotyku ubranie. Bo skoro w spodenkach siadał a bez nie chce to może problem jest właśnie w tym...Przydałoby się jakieś urządzenie do odczytywania czasem myśli dziecka... bo czasem jest to jakaś mała, łatwa do wyeliminowania pierdółka ale wpaść na to, co akurat dziecku nie pasuje jest prawie rzeczą niemożliwą... A potem żeby wiedzieć co konkretnie pasuje nastolatkowi... ech... marzenia Już próbowaliśmy ogrzewać deskę, to nie w tym leży problem... 18 Odpowiedź przez bbasia 2017-11-13 20:11:03 bbasia Redaktor Działu Psychologia Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 3,001 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. To pozostaje tylko życzyć Wam cierpliwości... "W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask." 19 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-13 20:11:45 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. bbasia napisał/a:To pozostaje tylko życzyć Wam cierpliwości... Dziękuję bardzo. 20 Odpowiedź przez pogodnaMaria 2017-11-15 21:36:31 Ostatnio edytowany przez pogodnaMaria (2017-11-15 21:41:57) pogodnaMaria Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-09 Posty: 20 Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Wielokropek, szkoda, że mało osób rozumie dzieci tak jak Ty. Myślimy podobnie. Ten rodzaj zainteresowania dzieckiem świadczy o Twojej mądrości i empatii, czego tak mało nie tylko wśród przedszkolanek ale ogólnie wśród ludzi. Nauczyciele i rodzice jeśli mają dziecko z problemami najczęściej chcą jak najszybciej osiągnąć efekt pozytywny swoich oddziaływań nie myśląc o odczuciach dziecka, nie do końca zdając sobie sprawę z jego możliwości w danym momencie. Przypomniało mi się powiedzenie o piecu. Żeby w chacie zrobiło się ciepło, trzeba w piecu rozpalić i poczekać aż się rozgrzeje pomieszczenie. Ogień to ten niezbędny „wkład” w dziecko a czas…musi po prostu upłynąć zanim to do dziecka dotrze. Aby było ciepło przez cały czas trzeba stale „dorzucać do pieca” czyli dawać ciepło dziecku. Jaka to radość kiedy dziecko zaczyna sobie radzić ze swoim problemem. Mam na myśli oczywiście radość obustronną. Między innymi na tej podstawie tworzy się więź dziecko-nauczyciel lub jeszcze większa więź dziecko-rodzic. Taka więź wywołuje zaufanie dziecka do osoby dorosłej a wtedy już bez stresu chce ono zmieniać się, uczyć nowych rzeczy, itp. przez co możliwy jest postęp. Wiele zależy od indywidualnych cech dziecka. Niby jest to wiadome ale często rodzice chcą aby ich dziecko robiło wszystko w tempie innych dzieci. Co gorsza zdarza się, że ambitni rodzice chcą by ich dziecko było najlepsze chociaż go na to nie stać. Wtedy często następuje przebodźcowanie dziecka a w razie niepowodzenia staranie się o opinię ZA. Nie znając dziecka ani wystawionej opinii o nim nie chcę się wypowiadać konkretnie o dziecku cyngli. Cyngli opisała sztuczki, jakie stosowała a nie atmosferę w klasie czy dziecko. Wspomniała o opinii psychiatry choć z mojego doświadczenia wynika, że nie wszystkie opinie specjalistów uważam za w pełni trafne ale nie można ich lekceważyć. Choćby przykład dziewczynki, u której psycholog stwierdził „stan nie rokujący poprawy” a stopniowo pod moją opieką nastąpiła radykalna poprawa. Ale nie o niej chcę teraz napisać. Takie dzieci zdarzają się co roku. To normalne w pracy z dziećmi. I nie zawsze te ostatnie są zawsze ostatnie. Dziś chcę opowiedzieć o sytuacji chłopca z mojej grupy. Darek lat 5 sprawiał kłopoty w przedszkolu, siedział w kącie, nie brał udziału w zajęciach, czasem się moczył, płakał. U mnie od września do grudnia wchodził do klasy niezadowolony, czasem zapłakany, zły, mówiąc, że nienawidzi szkoły, wszyscy i wszystko jest tu głupie, łącznie z panią. „Ok, możesz być zły, płakać ze złości, wolno Ci” pozwalam mu wykrzyczeć, wyzwolić swoje emocje. Robi to wiele razy. Jest nadruchliwy, nerwowy, nie chce pracować, podejmować zadań, nie słucha poleceń. Pewnego dnia, gdy ulepianka rozmawia z dziećmi Darek dochodzi i mówi „wiesz..,że cię lubię”. „Niemożliwe! Przecież powiedziałeś, że nie”. „Nieprawda! I szkołę trochę też już lubię!” Co się stało? Pozwolenie na ekspresję swoich uczuć, niezmuszanie do pracy za wszelką cenę. To jest 5-latek jeszcze niedojrzały do trudnego procesu nauczania, siedzenia i słuchania, poza tym boi się porażki, tego, że czegoś nie umie. Nie chce zawieść wymagających rodziców ale nie jest w stanie spełnić ich oczekiwań. Stąd obok buntu płacz, rozpacz. Trzeba pozwolić na wyluzowanie się. Stopniowo, czasami chce wykonać z dziećmi krótkie, łatwe zadanie z moją pomocą. Stara się być grzeczniejszy, częściej się uśmiecha, mama mówi, że chętniej chodzi do szkoły. Uczestniczy w zabawach z kolegami, choć czasem bywa ich”ofiarą”. Kilka razy koloruje z własnej inicjatywy narysowane na kartce serduszka… całkiem ładnie! „Coś potrafisz!” Jest pochwała. Uśmiech zadowolenia. Musi pozostać w mojej grupie jeszcze rok ale pierwsze „lody przełamane”. Lęk oswojony, bariera strachu pokonana, nie moczy się. Przybyło pozytywnych doświadczeń. Chętnie współpracuje z logopedą, pyta kiedy następne zajęcia. Pozytywne informacje docierają do mamy. Mama chwali, cieszy się. To najważniejsza nagroda. Obok kruszenia barier, lęków jest zachęta w postaci budzenia ambicji dziecka. „Przecież masz mądrą głowę, umiesz myśleć, wiesz, co się stanie, gdy…” Nauczyć myślenia, przewidywania konsekwencji swoich zachowań, pokazać dziecku jako osobie swoją akceptację ale nie wszystkim jego zachowaniom. Rozmawiać szczerze, mówić do dziecka otwarcie, uczyć odwagi, wspierać. To zwykły człowiek z zaletami, wadami, emocjami. Wiadomo, że gdy się czegoś boi to albo wycofuje się albo denerwuje lub jedno i drugie. Ma prawo być przeczulony, tym bardziej w nowym środowisku. A jeszcze chciałby zaistnieć, zdobyć akceptację otoczenia, być lubianym. Tym większy stres, trzeba pomóc nie siłą a sposobem. Zachęcić. Ważna jest cierpliwość bo efekty nie pojawią się przecież od razu. I konsekwencja. Darek osiąga tylko społeczno-emocjonalną podstawę dojrzałości szkolnej ale słowo „podstawa” jest tu właśnie kluczem. Opanowanie swoich emocji, motywacja wewnętrzna „Chcę” są i dziecku luty 2017 W czasie wakacji spotykam się z mamą, rozmawiamy długo, serdecznie, Darek chętnie pracuje w domu. W drugim roku uczęszczania chłopiec uśmiechnięty, siada do stolika, robi zadania szybko i dobrze, pisze starannie, dostaje znaczki-nagrody. Inicjuje sam zabawy, czuje się ważny. Jest nawet w centrum uwagi, koledzy go lubią, mówią mu to często. Mama pyta mnie „Jak pani tego dokonała?” W skrócie opowiedziałam Jej to, co tutaj napisałam. Mama mówi dalej, że Darek przed wyjściem do szkoły perfumuje się i czesze, a kiedy zachorowałam dopytuje się kiedy wrócę bo nie jest zachwycony zastępstwami. Wspieram mamę przez cały czas do dziś. PS Po Twoich postach poczytałam trochę o Twojej sytuacji rodzinnej. Funkcjonowanie dziecka w grupie zależy między innymi od sytuacji domowej i jest to jeden z istotniejszych czynników wpływających na dziecko. Bardzo często rozmawiam z rodzicami dzieci z mojej grupy ale zawsze są to rozmowy w cztery oczy dlatego nie chcę omawiać Twoich spraw na forum publicznym. Nie jestem do tego przyzwyczajona choć widzę, że mają one wpływ na Twoje dziecko. Ja też znam sporo własnych i koleżanek sztuczek ale to nie jest sposób na zmianę dziecka a eskalacja brutalności prowadzi do nikąd. Rozwiążesz jeden problem a pojawią się trzy nowe. Dziecko to nie pies Pawłowa-bodziec-reakcja. Eskalacja metod agresywnych niczemu dobremu nie służy, przynajmniej niczemu dobremu dla dziecka. 21 Odpowiedź przez Cyngli 2017-11-15 21:49:27 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Hej dzieciaki co tam u was słychać? Rozmowy o wychowaniu. Ale do mnie piszesz o tej brutalności? Co konkretnie ma według Ciebie wpływ na moje dziecko?Nie dysponuję jedynie opinią od psychiatry. Mam opinię od psychologa dziecięcego, fizjoterapeuta, terapeutki SI, neurologa, mam opinię wydaną przez wczesne wspomaganie rozwoju, mam opinię wydaną przez komisję do orzekania o niepełnosprawności, mam opinię wydaną przez poradnię pedagogiczo-psychologiczną... i tak dalej. Mam całą kupę syn jest cudowny. Robi duże postępy. Nie mam parcia, by już teraz był idealny i załatwiał się na kibel. Chodzi mi o jego komfort. Pampersy nie są komfortowe dla czterolatka. W grupie integracyjnej panuje miła atmosfera. Dzieci się lubią i pomagają sobie. Obie panie plus woźna stały się prawie rodziną dla nas wszystkich. Ja jestem typem matki angażującej się i ogólnie interesującej się tym, co się z dzieckiem miał 4 miesiące, a ja już czułam, że coś jest nie tak, jednak diagnozę można było postawić dopiero po drugim roku życia. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czas na kolejny raport, upały doskwierają, komary rypią, a jak bingowicze? Borsuk wyruszył na urlop, Wojt zarobiony, ja sam też jakoś nie narzekam na brak obowiązków, ale mimo to coś wpadło. W tym miesiącu na łajbę wskoczył również KSH, który porządził na grubo, ale pamiętajcie – Ślepy nie śpi, tylko gra ;). Poniżej zasady i tabelka, a na koniec tradycyjnie indywidualne podsumowania, a działo się spooooro! Wyzwanie Retro Bingo 3 ZASADY zaczynamy grę od 15 czerwca 2020, zakończymy 15 grudnia 2020 (gry zaliczone wcześniej odpadają, napoczęte przed a skończone po mogą być) jedno pole = jedna gra, jedną grę liczysz raz. Wyjątek stanowią pola A5, C1, E2, E3 i E5, tutaj można wykorzystać gry użyte również do innych pól trzeba mieć 5 pól w jednym rzędzie (pion, poziom, ukos) by uzyskać bingo w przypadku zakreślenia już jednego pola, podobnie jak w krzyżówce zostaje ono „pełne” i możesz je wykorzystać przy robieniu innego bingo twoje ostateczne ułożenie bingo zatwierdzasz wraz z końcem zabawy, do tej pory możesz dowolnie kombinować z umieszczaniem skończonych przez ciebie gier w razie ogrywania kompilacji gier w której znajduje się więcej niż jeden szpil (np. Contra Anniversary Collection), każdy traktowany jest jako osobna gra uczestnictwo kompletnie „for fun”, nie będziemy nikomu zaglądać do łóżka i żądać udowodnienia skończonych gier, sami też bierzemy w grze udział mimo iż to strona retro, to nie ma nic złego w tym że przechodzisz jakąś nowość i ją dasz do bingo jeśli spełnia kryteria pola w przypadku pola „BINGO CHALLANGE” możesz się posiłkować nie tylko tym co aktualnie zostało ograne przez bingowiczów, ale i w przeszłości. Podsumowanie pierwszej edycji znajduje się tutaj i tutaj, a drugiej tu gdyby zasady wymagały doprecyzowania to rezerwujemy sobie prawo do ich modyfikacji repip Kolejny miesiąc bingo za nami, do calaka daleko, ale idę powoli do przodu. Wpadły w większości łatwe kafle, są wakacje więc nie mam aż tyle czasu na granie, no ale mimo to cosik odhaczyłem. Tymczasem wracam grać w genialnego Shox, o którym bardzo dużo dyskutujemy z Gralingradem, Yohokaru i innymi na tłicie, zapraszam tutaj Do tej pory wpadło: B2 – TUBA GRA!; C3 – KOMENTATOR; D1 – BINGO W KIESZENI – Ape Escape P. B1 – Meloman – podejrzewam że wszyscy zakładali że opiszę tutaj OST do któreś z części THPS więc postanowiłem opisać inną ścieżkę dźwiękową ;). Ostatnio mam mega wkrętkę na muzę z SSX3, chyba szykuję się mentalnie na ponowne spotkanie z tym genialnym szpilem w którym równie świetny co OST jest komentator, tekst “I’m DJ Atomika, and you’re listening to Radio BIG” pamięta chyba każdy, obok Crash FM z Burnout 3 Takedown najlepszy komentator w grach ever! Prócz tego melodyjne kawałki i remixy jak Poor Leno (Royksopp), czy coś bardziej z pazurem jak (Jason Nevins Remix), nawet Junkie XL coś dorzucił. Ohhh chcę już wskoczyć na stok! Ale przed tym jeszcze kilka pozycji z dorobku EA BiG, myślę że ta „wędrówka” po grach sprawia że z każdym tytułem nakręcam się bardziej na SSX3 w czym OST dodatkowo pomaga! Muzyka zdaje się być dobrana, (a że to remixy to i w pewnym sensie skomponowana) idealnie, ale jeszcze raz chciałbym zwrócić uwagę na rolę komentatora, wielka szkoda że prócz Burnout 3 i SSX3 nie słyszałem by aż tak rozbudowano ten element gry robiąc z komentatora integralną część tytułu. zamiast OST, próbka komentatorskiego kunsztu w grze video! C5 – Back to the 90’s – udało mi się przejść jeden z symboli giereczek z lat 90, pierwszego WipEouta! Bałem się że słynne „gry w 3D się brzydko starzeją” + uboga zawartość tego szpila sprawi że go porzucę. Nic bardziej mylnego! Choć ta gra to tylko turniej złożony z 6 tras to by go wygrać szlifowałem skilla jakieś 6h. Z przyjemnością połykałem kolejne kilometry futurystycznych arterii, po prostu mega pozytywne zaskoczenie! O popłuczynach w postaci WipEout Fusion już zapomniałem! D2 – Licencja na granie – gdy to czytacie pewnie film dokumentalny o pierwszej części THPS miał już swoją premierę. Ja mam hajp na niego niemały toteż podłączyłem swojego Dreamcasta i opierdzieliłem na złoto Tony Hawk’s Skateboarding dla lepszego klimatu, uwielbiam tą część. Nie jest ani najlepsza, ani najbardziej kultowa, właściwie to patrząc na nią nic w tej serii nie miała „naj” ale na starość do jej najprostrzej mechaniki wracam najczęściej. Licencja bije z samego tytułu jako że sygnuje ją sam Tomek Jastrząb, kratka wpadła. D3 – Night Rider wbite! W Freekstyle trasa Gnome Sweet Gnome i Let It Ride zostały przeze mnie zdobyte. Nie była to łatwa victoria, trochę się nawqrwiałem na bugi w grze i nie do końca poukładane z głową trasy (bardzo ciasna „Gonome…” z masą zakrętów, ścian i możliwości wylecenia za bandę, w grze arcade nastawionej na użycie turbo i robienie ewolucji…), ale jest! Kolejny kafel zdobyty, idziemy dalej. E3 – Pilot Czasu -tego samego dnia gdy mój DC mielił krążek z Tonim Hołkiem wsadziłem mu na dokładkę w paszczę płytę z Sturmwind. Dla mnie shmup idealny, nie potrzeba mi żadnego innego, hordy kosmitów zezłomowałem przy pomocy Lichtblitz, Nordwest i Rudel. kosmiczne ścierwo zezłomowałem w pięknym stylu na Makaronie Segi! WojT A ićććććć … mało w tym miesiącu się działo. Bo górę wzięła robota i rodzina. Niewiele czasu zostało na jakiekolwiek inne przyjemności. Wiecie, trzeba się wywczasować – nawet jak COVID, trzeba napie**** salta w robocie, trzeba oddychać świeżym powietrzem (rowery, spacery, jeziora) a nie uganiać się za pikselami na ekranie. Zatem cóż mogę powiedzieć po kolejnym miesiącu bingowania? No niewiele – czekam na deszcze, czekam na kolejny lockdown, wtedy będę gonił tych wariatów co tu już finiszują :) Lecimy zatem z tym żałosnym updatem :) A1 – W mordę mu – przy okazji wypadu do Wrocławia na party Decrunch (relacji nie będzie, bo tym razem impreza miała inny klimat niż edycje, do których byłem przyzwyczajony poprzednimi latami – gier nie było praktycznie w ogóle, bo całość imprezy działa się w większości na zewnątrz na plaży :P), zadekowaliśmy się z Lokatymi (i jeszcze innymi 4-ema osobami) w apartamencie, w którym Lokaty podłączył do TV swoją zabaweczkę do grania z dwoma bezprzewodowymi padami od X-boxa. Siedząc na kanapie, sącząc drinki, graliśmy w jakieś ciekawe gierki. A przy okazji rozegraliśmy kilka partyjek Mortal Kombat 9, które było … fajne! Dobrze się grało – jak za starych dobrych czasów – raz łoiłem Lokatego ja, a raz on mnie. Czy to ważne? Ważny był fun! C2 – Poka, poka – To nie jest mój pełnoprawny gameroom. To jest miejsce, gdzie ostatnimi czasy najwięcej czasu spędzam w domu przy komputerze i ewentualnie grach. Docelowe miejsce powstanie za kilkanaście miesięcy (albo kilka lat). Natomiast na teraz, mam po prostu zaadaptowany pokój syna na „pseudobiuro”, w którym w wolnych (he, he – ile ich jest) chwilach czasem coś pogram. Jest też podłączony NES – albo czasem inny retrokomputer – i sobie można przełączyć i się odstresować. Kiedyś dorobię się pełnoprawnego nerdroomu :) Mały game room? Nie to tylko namiastka – adaptacja pokoju syna na tymczasowe biuro uzupełnione o sprzęt do grania – czasem znikam tam na kilka chwil i zapominam o świecie :) C3 – Komentator – Kurła, ciągle komentuję! Ostatnimi czasy się opuściłem, ale niedawno znowu nadrobiłem. Należy mi się ten kafel jak psu buda! Jakby nie było mam już tu nastukane prawie 500 komentów. Więc chyba sobie mogę akonto wziąć ten kafelek :P [NIE! :P – Nacz. Os. rep] B2 – Tuba gra – To nie jest jakieś wyzwanie akurat dla mnie ;) Ponieważ nawet jeśli jestem już bardzo zmęczony, że nie da się trzymać joy-a w dłoni, to w momencie, kiedy kładę się do łóżka, zaczynam się przebudzać. Wtedy trzeba się czymś zająć – zakładam więc słuchawki i włączam YouTube, aby przejrzeć moje ulubione kanały i to nie tylko retrogamingowe. Natomiast takich z retro mam wiele – stąd ostatnimi czasy zaliczam zaległe odcinki niektórych jutuberów. Tutaj będzie zatem reklamka kilku: – ze swoimi krótkimi filmikami na prawie każdy temat i wyzwaniami, Loading – ze swoimi dłuższymi filmikami tematycznymi, lubię słuchać dyskusji tych panów, Gramy na gazie – nadrabiam zaległości i oglądam (partiami) te długaśne odcinki, dyskusji tych panów też lubię słuchać. Obejrzałem też jak mój kolega, Renton, ogrywa Moon Patrola na Atari ST (i pokazuje wersję monochromatyczną). YouTube to jest fajne medium – dobrze, że jest i zastępuje telewizję :) Wakacje pełną gębą, bo nawet niektórzy jutuberzy rzadko wypuszczają filmiki na swoich kanałach – Renton zagrał w Moon Patrola na Atari ST, Borsuk chyba jeszcze tej wersji nie zaliczył? Zatem z matrycy bingo wynika, że na razie nie mam żadnej linijki zrobionej. Jednak jest nadzieja, bo wydaje się, że wiersz 2 jest do zrobienia – choć lekki problem mam z E2, bo nie lubię bić kobiet… i nawet nie wiem w jakiej grze mógłbym takiego bossa babkę znaleźć. Poszukam :) Borsuk Witam serdecznie z urlopu z Dziadowej Kłody! Pięknie jest, pogoda dopisuje, lasy wokoło, rodzinka, Monty ma przyjaciela Bary’ego, z którym bawi się cały dzień, a na dodatek może ganiać koty i siedzieć alltime na zewnątrz. Po prostu psina jest zachwycony! Na urlopie nie gram, gdyż mi się nie chce, patrzę tylko jak kuzyn ciśnie w The Last of Us 2 i jedno jest pewne – nie kupuję tego! Tragiczne dialogi na początku gry i wiadome rozwiązanie fabularne (nie, nie chodzi o LGBT i pochodne) – powoduje, że ten tytuł może dla mnie nie istnieć. A jestem wielkim fanem jedynki… Udało im się mnie zwieść, że będzie to niezapomniana przygoda. Bardziej film, albo jakieś „doświadczenie” niźli gra. Jednakże zanim wyjechałem na urlop to kontynuowałem moją przygodę z pożyczonym Xboxem One (pozdro ponowne dla Szyszki!). Może najpierw zacznijmy od gier, które zacząłem, ale ich nie skończyłem? Po pierwsze Hellblade – tytuł, który urzeka niesamowitą grafiką, świetnym klimatem nordyckiej mitologii oraz poruszaniem nietuzinkowych tematów – w tym wypadku choroby psychicznej głównej bohaterki. No i co z tego wszystkiego, skoro mechanika tej gry i jej grywalność to największy pustak jaki widziałem w historii gier 3D! O co chodzi w skrócie? Chodzimy bohaterką po lokacjach używając do wszystkiego jednego przycisku akcji (wspinanie, schylanie się itp.) i szukamy symboli runów ukrytych w otoczeniu. Trzeba nieraz spojrzeć na jakieś belki, czy drzewa z odpowiedniej perspektywy, żeby ich kształty utworzyły odpowiednie runy. Fajne by to było przez 15 minut, lub jako przerywnik, czy jedna z wielu zagadek w grze, a nie jako główne założenie rozgrywki! Drugą wyborna składową mechaniki tego tytułu jest wielce emocjonująca walka… Wyskakuje chłopek do zabicia, robimy unik jednym przyciskiem, a drugi mashujemy do oporu i po walce. Znaczy się wyskakuje później kolejny identyczny chłopek, z którym walka jest równie prosta i na tych samych zasadach. No, nieraz wyskoczy kilku takich ziomeczków, a na końcu etapu czeka nas boss, który wygląda inaczej i ma więcej energii, ale walka z nim polega glownie na tym samym… Na początku myślałem, że to tylko start gry, ale po kilku godzinach szukania symboli runów i pokonywania takich samych wrogów w ten sam sposób – odpuściłem sobie te męczarnie. Nie lubię kiedy w grze nie mam nic do robienia, a w przypadku Hellblade udział gracza w rozgrywce to jakaś parodia grania. Co z tego, że tytuł porusza poważne tematy, co z tego że nasza wojowniczka ma fachową mimikę i animację, i co z tego, że otaczają nas piękne widoki a w głośnikach mamy wspaniałe dźwięki. Jajco! A raczej jedna wielka wydmuszka, pustak, samograj, popierdółka w zacnych szatach. Bruce Lee na Małym Atari był bardziej skomplikowany pod względem rozgrywki od Piekielnego Ostrza. Poczytałem trochę opinii graczy o tym tytule i o dziwo – wielu ludziom odpowiada taki przerost formy nad treścią. Bo gra porusza poważne tematy… Strata czasu! Czerwone światło w retrometrze i największy zawód ostatnich lat. Cholera wszystko tu niby gra, tylko po cholerę kopiować walkę od Dark Souls? Wcześniej to była przecież kopia God of Wara i Zeldy… Może przejdę kiedyś na PS4. W co jeszcze grałem, ale na ukończenie ciśnienia nie miałem? Darksiders 3 – naprawdę porządna produkcja, ale… No właśnie, niby wszystko gra, stylistyka graficzna i klimat niczym z poprzednich części serii tych gier o Jeźdźcach Apokalipsy. Tym razem wcielamy się w Furię z zabójczym pejczem, którym będzie chlastać komiksowo narysowane bestyje! Brzmi fajowsko, co nie? Szkoda jednak, że ona chlasta te potwory tylko na samym początku rozgrywki, a później… Potem twórcy wpadli na pomysł, że walka zamiast wyglądać podobnie jak w poprzednich częściach (siekamy multum wrogów na plasterki) – to będzie przypominać gry z serii Dark Souls, tyle że bez możliwości blokowania (Furia nie posiada tarczy). Nawet zbieranie dusz jest tutaj wprowadzone… Czyli wywabiamy wrogów pojedynczo, unikamy ich ataków i prowadzimy żmudne pojedynki jeden na jednego z mocnymi koksami. Zwykłe leszcze potrafią nam skroić jednym ciosem pół energii i wiecie co? To nie jest Darksiders takie jakie lubiłem… Oczywiście dalej jest to metroidvania, gdzie obok walki głownym celem jest fachowa eksploracja, szkoda też, że zagadki w tej części prawie nie występują, a w poprzednich był to mocny element gameplayu. Powiem tak, spędziłem w tym świecie chyba 14 godzin i to nie jest zła gra, raczej taka 7/10, jeżeli miałbym więcej czasu i nie musiałbym oddawać Xone kumplowi – to możliwe, że skończyłbym Darksiders 3. Żółte światło w retrometrze i najsłabsza część serii. Jest pies, jest mrok, są zagadki, kasety VHS. Szkoda, że to bardzo żmudna gra. Nie dla każdego, ale kto lubi spokojniejsze produkcje – może atakować. Podobnie jak Blair Witch Project, to nowe i polskie tworzywo, które posiada klimacik fajny i mroczny, zwichrowanego bohatera, wiernego towarzysza w postaci psiaka i żmudne chodzenie po lesie i szukanie przedmiotów oraz rozwiązywanie niby zagadek. Taki symulator łażenia, przeglądania znalezionych taśm video, kojarzenia faktów i aportowania psa. Jakbym nie miał innych gier to bym grał, ale na siłę to mi się nie chciało. Przypomniało mi się jak Monty zauważył tego psiaka w moim TV i nawet zaszczekał parę razy na niego! No, ale tamten nie reagowal to Monteusz dał sobie spokój… Spokój z graniem dałem sobie też i ja… Przeciętniak. Dobra, wiecie już jakie tytuły nie podeszły mi ostatnio, teraz pora przejść do tych, które ukończyłem! Trochę gameplayu z ostatniej wersji na Switcha. Nie martwcie się, mnie też trailery nie zachwycały, a tu kozak gra! E1 – POTĘPIONY – BLOODSTAINED: RITUAL OF THE NIGHT. Główna bohaterka tej gry to co prawda łowczyni demonów, ale przeprowadzano na niej diaboliczne eksperymenty i potrafi wchłaniać demoniczne moce (shardy), więc jest mocno potępiona. Pod koniec gry to już praktycznie demonica pełną gębą, więc łapie się na ten kafelek Bingo, a kto twierdzi inaczej niech mnie cmoknie w pompkę. A sama gra? Na początku podchodziłem do niej jak pies do jeża, nie za bardzo podobała mi się grafika, jej artystyczny design – zamiast ręcznie rysowanego 2D otrzymujemy grę 2,5D (chyba na Unreal Engine 4), z trochę kiczowato wyglądająca heroiną (jakaś uczennica, wtf?) i niektórymi tłami takimi mało klimatycznymi… Jednak kiedy zacząłem grać okazało się, że wszelkie moje uprzedzenia rozpierniczono w drobny mak! Kapitalny gameplay (stuprocentowa Castlevania!), wielkość gry (pincet komnat i ponad 28h grania, by wymasterować tytuł na 100%), ogromniasty bestiariusz (pincet wrogów różnorodnych), trzy kopy bossów fachowych (smoki, wampiry, czarodzieje, potwory), niesamowicie wielka ilość różnistych mocy do zdobycia od demonów (i walczenia nimi), trzy wielkie tiry ekwipunku (stroje, bronie, jedzenie, mikstury, składniki do tworzenia oręża, czy gotowania nawet), kapitalny soundtrack (melodyjne nuty połączone z podniosłą muzyką poważną, z naciskiem na pianino, czy inny fortepian). A sama grafika? Moje marudzenia były bezpodstawne, trafiają się co prawda brzydkie kwiatki w postaci słabego designu niektórych potworów, ale inni przeciwnicy są przedstawieni rewelacyjnie, a niektóre tła po prostu urzekają. Wielka, grargantuiczna i pełna smaczków Castlevania, która jest duchowym następcą Symfonii Nocy. Mnóstwo easter eggów i nie ma nudy! Polecam. Gdyby nie częste zwisy dałbym medal! Arcydzieło! I tyle w temacie. B5 – CDN – ORI AND THE WILL OF THE WISPS. Co tu dużo będę gadał… Niesamowity Ori doczekał się przezajebistej kontynuacji, która po prostu zniszczyła mnie na początku swoją gargantuicznością! Przepiękna grafika wyciska wszystkie soki z Xboxa One, który nieraz mocno się poci i krztusi! Zaprawdę powiadam wam, że jakbym to zobaczył na mocniejszym Xonexie w rozdzielczości 4K na telewizorze Oled to pewnie umarłbym z wrażenia! Przepięknie narysowane, wiejące artyzmem i mrokiem jednocześnie! A muzyka? Po prostu arcydzieło! A rozgrywka? Jebitna metroidvania z wielką ilością zdolności, połączona z najlepszym platformerem 2D (motywy jak w Donkey Kong Country) i elementami action rpg (są nawet questy i NPC!). Na dodatek walka została zmieniona i Ori może zakupić u handlarzy zarówno duchowy oręż (miecz, młotek, łuk, pioruny – wszystko niby przedstawiono jako zdolności, ale to w sumie oręż), którym siecze wrogów, jak i specjalne runiczne kamienie, które wpływają na jego umiejętności (potrójny skok, zadawanie większej ilości obrażeń, lepsza odporność). Oczywiście, że w takim wypadku to oprócz ucieczek przed potworami (znanymi z jedynki) mamy także niesamowicie epickie starcia z wielkimi bestiami! Oczywiście eksploracji jest tu co nie miara, zagadek od cholery, ale i tak najlepsza w tym wszystkim jest cudowna i wzruszająca narracja całości. Można się zachwycić, wkurzyć, zapłakać, a nawet poniekąd zrozumieć agresywne zachowanie głównego „złego” w prostej, lecz poruszającej fabule. Moon Studios obydwoma częściami Oriego wzniosło się na wyżyny prezencji i gameplayu gier video i dla mnie to zdecydowanie dwie najlepsze nowożytne gry 2D w historii! Dwójkę zrobiłem na 100% chyba w 23 godziny i powiem tyle: majstersztyk i arcydzieło. Medal bez dwóch zdań! C2 – POKA POKA – czyli pokazanie kolekcji lub game roomu. Pokazywałem już wielokrotnie mój pokój uciech w wielu odcinkach Gramy na Gazie, więc macie jeszcze raz, żeby mi zaliczyło ten cholerny kafelek w Bingo. Zresztą co ja będe ściemniał, mój każdy pokój wraz z sypialnią może być game roomem, gdyż w każdym stoi jakiś rupieć do grania. Ale to się sprzeda… Na dole zerknijcie na stołowy… Stołowy jako game room, a po lewej w gablocie kolekcja na PS3 / X360 / PS4. Na ekranie kto? Montezuma! D4 – MASZYNISTA – przejdź grę, w której bohaterem jest maszyna. Buhehe, tu umieszczam MY FRIEND PEDRO, którego bohaterem jest co prawda maszyna, ale do zabijania! Do stylowego, punktowanego, pełnego combosów kasowania bandziorów za pomocą najróżniejszych spluw. Widok z boku, zwalnianie czasu niczym w Max Payne, skoki i akrobacje, strzelanie dwoma gnatami jednocześnie w trakcie wiszenia na linie, oczywiście głową w dół… Akcje tu odchodzą niczym w filmach Johna Woo, czy akcyjniaków z Hong Kongu, a gra punktuje wszelkie zabójstwa podobnie jak seria Tony Hawk zalicza punkciory za akrobacje na deskorolce… Zresztą jest tu także możliwość jazdy na desce i prucia ołowiem do zbirów jednocześnie, cholewcia w sumie to czego tu nie ma? Pełna wymiany ognia jazda na motorze, swobodny lot bez spadochronu plus szatkowanie wrogów, atak na pociąg, ścieżka zdrowia z laserami, bossowie do zabicia, no i oczywiście nasz przyjaciel… BANAN! Buhehe, odwiedzimy też rodzinne strony naszego owocowego kumpla w mocno psychodelicznych światach i te etapy są mocno zwariowane! Powiem tak – jeżeli ktoś lubi stylowe gry na nabijanie rekordów to My Friend Pedro będzie dla niego pierwszorzędną rozgrywką! Ja wolałbym jednak wprowadzić tutaj ograniczenie żyć głównego bohatera (kilka istnień na całą historię i dodatki za punkty), żeby gra była także wyzwaniem, a tak to przemykamy przez nią jak burza. Na kilku etapach wykręciłem niezłe wyniki, na innych mi się nie chciało i w sumie przeszedłem całość w kilka godzin. Plusem jest, że końcówka gry mocno zaskakuje, ale tego wam nie zdradzę. W sumie dobra zabawa, ale wolałbym „prawdziwą” grę z taką mechaniką strzelania jak w Moim Przyjacielu Pedro. Daje więc żółte światło. Aha, słyszę, iż ktoś marudzi (Naczelny?), że nie o taką maszynę mu chodziło, kiedy tworzył tego kafla w Bingo? Spoko, Maroko staaaary! Przejdę jakiś Moon Patrol do końca tej edycji naszego konkursu i też będzie pasować pod maszynistę… Na razie niech jest tu Pedro… Max Payne spotyka Tony Hawka! Dzieje się, oj dzieje…. Na tym zakończymy, myślę, że nie jest źle! 11 kafli z poprzedniego odcinka Bingo, 4 pola w tym – w sumie 15! Jeszcze DYCHA i MISSION COMPLETE! Chociaż na urlopie jestem teraz to chłopaki mogą nadgonić… KSH A3 – 60 LAT SEGI Nie mogłem tak po prostu przejść obojętnie obok tak apetycznego kafelka. Konsola Segi – Mega Drive 16 bit jest moją ulubioną konsolą ze wszystkich jakie powstały do tej pory. Pomyślałem o przejściu gry w którą zagrywałem się za dzieciaka, mianowicie chodzi o The Smurfs: „Hej dzieci jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las przed ekran dziś zapraszam was! I telewizor włączcie, kartridż włóżcie i usiądźcie, zaraz zaczynamy dla was nowy szpiiil!”. O tak, oldschoolowi bohaterowie wieczorynek czy też kaset VHS dla dzieci zagościły również na konsoli Sega. Plot jest taki, że porwana została blondyna Smerfetka przez niejakiego alchemika Gargamela. Po drodze zaginęły też inne ważne niebieskie skrzaty. Brodaty włodarz w czerwonych galotach oraz główny reproduktor w grzybowej wiosce Papa Smerf zarządził, że Osiłek pójdzie na wyprawę ratunkową. Wraz z dalszym przechodzeniem gry każdy uwolniony smerf staje się grywalną postacią. Osiłek potrafi przenosić ciężkie przedmioty (w tym wypadku to sprężyna z liści), Zgrywus rzuca wybuchającymi prezentami (pozwalają wysadzić mur z kamieni), Ważniak posiada kaganek ze świecą do rozpraszania mroku, a Łasuch po prostu ładuje swoje wypieki w przeciwników. Grafika oraz animacja jest całkiem ładna i przyjemna. Kiedy pierwszy raz zagrałem w Smerfy ciężko było mi odróżnić animowaną bajkę od gry. Smerfy są wciąż ładną, wciągającą i trudną platformówką z elementami logicznymi, która zestarzała się tylko troszkę. B1 – MELOMAN – Tenchu 2: Birth of the Stealth Assassins to jedna z moich ulubionych gier na konsolkę PSX. Pierwszą styczność miałem z nią bardzo dawno temu, kiedy moi dobrzy znajomi pokazali mi ją u siebie. Później pożyczyłem od nich konsolkę i sam ogrywałem ten jakże wspaniały tytuł. Nie znałem wówczas jeszcze Metal Gear Solid, dlatego była to dla mnie pierwsza skradanka, jaką ujrzałem w ogóle. Od razu urzekła mnie w niej, może nie tyle tematyka Ninja, a klimat feudalnej Japonii. Jest to Prequel wydarzeń z pierwszej części Tenchu. Opowiada o narodzinach dwóch skrytych zabójców: Rikimaru i Ayame. Wielką zaletą gry jest edytor misji, który wraz z dalszym przechodzeniem trybu fabularnego jest coraz bardziej rozbudowany. Za muzykę do tej pięknej gry napisał Noriyuki Asakura, odpowiedzialny za tło do najważniejszych części Tenchu, później również do capcomowego Way of the Samurai (w którego również się zagrywałem na PS2) oraz do całkiem świeżej gry Sekiro (w którą bardzo chcę zagrać). Co bardzo podoba mi się w muzyce Tenchu to wykorzystanie tradycjonalistycznych instrumentów japońskich. Od razu czuć wszechobecny średniowieczny klimat Kraju Kwitnącej Wiśni. Do tego dodajmy takie elementy jak ambient, elektronika, odrobinę jazzu, rocka i minimalizmu i dostajemy poważny, dojrzały filmowy soundtrack. Kompozycje są na ogół ascetyczne, niemniej jednak bardzo obrazowe. Ulubione utwory: Kengeki (剣戟 po jap. Miecz) – jeden z najbardziej filmowych kawałków. Przypomina mi muzykę do starych czarnobiałych filmów japońskich znakomitych reżyserów jak Kobayashi, czy Kurosawa. Gdybym miał ze sobą szablę katana po pierwszych nutach tego utworu od razu wyciągnąłbym ją z pochwy i zacząłbym nacierać na przeciwnika! Swoją drogą jestem samoukiem sztuk walki i mam w domu bokken oraz kije Bo i Jo, stąd też moje zamiłowanie do muzyki walki dalekowschodniej. Syukumei – z początku smutna filmowa kompozycja, która z czasem zamienia się w mroczną elektroniczną gęstwinę, w której można poczuć się jak prawdziwy cichy zabójca. Ensa – kolejny utwór minimalistyczny, niepokojący dark ambient. Taidou – krótki utwór, który można usłyszeć w menu. Bardzo dobrze go zapamiętałem. Podsumowując, OST bardzo pasuje do ogólnego klimatu gry, niemniej jednak najlepiej zagrać w obojętnie jaką część Tenchu lub Way of the Samurai, aby się o tym przekonać osobiście. Jest to bowiem dobry soundtrack do wybitnej gry. B4 – I’LL BE BACK– Porzuciłem Xenoblade Chronicles „…ale nie jeden raz. Słuchaj słuchajajaj”. Zupełnie jak w tej durnej piosence ;) porzucałem grę, ale nie dlatego bo była dla mnie mdła; chodziło o zwyczajny brak czasu, oraz o przesiadkę z Wii na PS4. Jednak ostatnio poczułem się zdeterminowany, ponieważ fabuła rozkręciła się tam na dobre, a ja miałem zwyczajnie ochotę powrócić do tego świata. Mogę napisać, że zatraciłem się w nim na amen. Przejście zajęło mi 103 godziny i 47 minut. Dokładnie wiem ile dzięki licznikowi przy zapisywaniu stanu gry. Co mogę napisać o samej grze: jest obłędna. O B Ł Ę D N A ! Każdy kto lubi ten typ gier mianowicie JRPG i RPG w ogóle oraz typowo mangowo-anime stylistykę powinien ten tytuł po prostu zaliczyć. Bez względu na czas jaki pochłania ta gra. Nikt nie każe wam ślęczeć przed tym tytułem non-stop. Nie każdy też tytuł zasługuje na speed run i tak jest w tym przypadku. Urzekająca grafika, muzyka chwytająca za serce, dubbing japoński, mangowe poczucie humoru stoją na wysokim poziomie. Rozbudowany system walki, który zbytnio mnie nie nużył, sporo samouczków, ciekawy crafting, ogromna liczba przedmiotów, broni, sekretów – mogę wymieniać i wymieniać. Lokalizacje obszerne, mapy w rozmiarze XXXL, interakcje między kompanami w drużynie, utrzymywanie relacji nawet z byle jakimi NPCami. Panie i panowie… diament. Na Metacritic (dane obecne) ta gra, według użytkowników, zajmuje 7 miejsce spośród wszystkich gier RPG na wszystkie platformy! Z pewnością ten tytuł kładę wysoko i mało tego – planuję tam kiedyś wrócić, bo czeka mnie jeszcze gra+. Nie chce spojlerować. Coś pięknego. B5 – CDN– skończyłem niedawno kolejną grę, tym razem na PS4 Resident Evil VII Biohazard. Jest ona kontynuacją jednej z moich ulubionych serii. Mimo, że wydana została nie tak dawno, pewne elementy czerpią garściami z pierwszej części Biohazard, co mi się osobiście bardzo podobało. Zagadki to wypisz-wymaluj pierwszy Resident Evil. Są też i nowe podobne elementy rozwijające ideę pierwowzoru. I takie rozwiązania głównie sprawiały mi fun podczas przemierzania rezydencji. Widok z pierwszej osoby nie do końca mnie przekonuje, znaczy nie jest moim ulubionym widokiem w tego typu grach. Najbardziej odpowiada mi ujęcie z trzeciej osoby, która miała początek w 4 części, nie pogardzam także widokiem izometrycznym z Residentów 1-3. Z drugiej strony część VII różni się od pozostałych: mamy więcej eksploracji a mniej samej walki, dlatego tą nowość w serii czyli widok FPP mogę zaakceptować. Bardzo ucieszył mnie fakt, że następny Resident nie został kolejną krwawą jatką nastawioną tylko i wyłącznie na akcję jak miało to w przypadku części poprzedniej. Dostajemy całkiem nową historię, nowych bohaterów i antagonistów, więc możemy poczuć powiew świeżości. A raczej zgniłości, tej tu nie zabraknie. Zaś RE Engine jest spełnieniem marzeń każdego zapalonego horrorowego survivalowca. Mapa jest prosta, czytelna, system craftingu również. Gdybym miał porównać ten tytuł do innego, jeśli lubicie Outlasta 1, Penumbrę, Amnesię i inne tego typu survival horrory, to moim zdaniem musicie zagrać w tego Residenta. Gwarantuję, że gra jest lepsza z każdym następnym zadaniem. Już zassałem darmowy DLC. C1 – UBIJ GADA! – Nie było to dla mnie łatwym zadaniem. Przyszło mi bowiem pokonać gadzinę gadzin. A zwał się: Dragon King Alcar! Aggrh! Był jednym z wielu bossów ogrywanego przeze mnie Xenoblade. Smok naprawdę sprawił mi niemały problem. Zadawał obrażenia nawet gdy nie walczył, ponieważ miał na sobie kolczastą aurę (spike). Aby go pokonać musiałem drużynie pozakładać specjalne klejnoty, które bronią częściowo przed obrażeniami tego typu. C3 – KOMENTATOR – Każdy kto śledzi Retro na Gazie wie, że tu często gęsto piszę ;) Nie napiszę już nic więcej, szkoda tuszu…. C5 – BACK TO THE 90’s – przeszedłem szpila na arcade: Mega Twins, inaczej Chiki Chiki Boys z mojego rocznika 1990. Barwny platformer beat’em up od Capcomu. Oczywiście spodobała mi się. Można w nią zagrać w kompilacji Capcom Classic Collection vol2, którą już wielokrotnie polecałem ;) Co zapamiętałem z tej gry? Różnorodne poziomy, w których nie tylko chodzimy, ale też pływamy czy latamy. To ważne, ponieważ przez to każdy poziom się różni i nie jest taki sam. Dodam, że gra ma nieoczekiwane zakończenie. D5 – ZNAK JAKOŚCI – Ten kafelek chciałem zaliczyć jako Maszynista, na razie będzie to jednak Znak Jakości, ponieważ okazało się, że Mega Man X został zrecenzowany u Was przez Czarnego Ivo. Jest to pierwsza odsłona z pokaźnej serii X na SNESa. Protagonista jest niczym innym jak nowym wynalazkiem Doktora Lighta; twórcy pierwszego Mega Mana. Wynalazca zamknął swoje dzieło w kapsule. Pionierski robot X wyposażony w umysł, oraz uczucia został odnaleziony po 100 latach przez Doktora Caina. Głównym zadaniem Rockmena jest unicestwienie Łowców Maverick. Mega Man X to dobra gra. Poziomy są dość dobrze skonstruowane, jednak moim skromnym zdaniem niektóre mogłyby być ciut lepiej zrobione. Za to walka z bossami to istny majstersztyk. Każdy jeden to odmiennie uzbrojony skurczybyk. Nauka wszelkich ruchów mechanicznego Łowcy, taktyka oparta na unikach i skokach, czy dobór odpowiedniej broni to podstawa każdej walki przeciwko Maverickom. Po pokonaniu szefa otrzymujemy jego moc (jak chyba w każdym Mega Manie) która pomaga zarówno podczas przechodzenia etapów, jak i przede wszystkim ułatwia walkę z danym Maverickiem. Czasem miałem strasznie dużo podejść zanim któregoś zniszczyłem. Grając nie opierałem się na żadnym poradniku, przez co przejście gry zajęło mi dużo więcej czasu. Jak się wie którego bossa czym ubić przechodząc etapy według planu jest o wiele prościej. W przeciwnym wypadku zamiast paru minut na walce z szefem robi się godzina, dwie. Tak było, nie zmyślam! :D E1 – POTĘPIONY – miałem zagwozdkę w tym momencie. Która gra pozwoli mi wcielić się w oryginalną postać o mrocznym charakterze? Wpadłem na pomysł, żeby przejść spin-off serii Ghosts’n Goblins o tytule Demon’s Crest. Mamy do czynienia z mało znaną i słabo sprzedającą się pozycją Capcomu na konsolkę SNES. Jest też kontynuacją gier Gargoyle’s Quest, której wyszły dwie części na poprzednie generacje. Demon’s Crest jest zatem zwieńczeniem trylogii o demonie zwanym Firebrand (w Japonii: Red Arremer). Szczerze – długo nie wiedziałem o jej istnieniu, a przecież jestem fanem rycerza w bokserkach! Historia skupia się na świecie opanowanym przez demony, w którym wybuchła wojna domowa. Firebrand uzyskał szósty Herb (aż chciałoby się napisać 666) po pokonaniu Smoka Somulo w Gargoyle’s Quest II, jednak sam został poważnie ranny. Wykorzystując moment słabości Czerwonego Arremera, Demon zwany Phalanx zaatakował go i ukradł dla siebie wszystkie herby, z wyjątkiem Herbu Ognia, który został rozbity na kawałki (Firebrand wciąż ma jeden jego odłamek na początku gry) . Dzięki mocy Herbów Phalanx ogłasza się nowym władcą zarówno królestwa demonów, jak i świata ludzi. Już na początku gry stajemy z bossem, co od razu mnie zaskoczyło. Był to smok Somulo, dokładnie ten z którym Firebrand stoczył walkę w poprzedniej części, jednak tym razem pod postacią gnijącego smoka. Głównym celem gry jest zdobycie od nowa skradzionych Herbów. Demon’s Crest jest platformówką, podobnie jak Ghosts’n Goblins tyle, że z elementami RPG. W moim osobistym odczuciu jest to Mega Man w świecie Duchów i Goblinów, ponieważ Czerwony Arremer zdobywa Herby z różnymi mocami po pokonaniu bossów. Jego postać potrafi się nawet całkowicie przemieniać zyskując i tracąc pewne umiejętności. Stwór którym gramy potrafi latać, a raczej utrzymywać się w powietrzu za pomocą skrzydeł. Ogółem duży pozytyw względem sterowania, dla mnie było bardzo przyjemne. Po każdym stejdżu możemy przemierzać świat demonów z lotu ptaka (gargulca) wybierając gdzie mamy się udać. Graficznie jest bardzo ładna, muzycznie jest klimatyczna. Poziom trudności jest moim zdaniem prostszy niż w serii G&G, jednak bossowie potrafią sprawić niemały problem. Tu przydaje się refleks sprawnego platformer gamera. Samo przejście nie zajęło mi dużo czasu, zaledwie parę godzin intensywnego klepania na padzie. Zaskoczył mnie fakt, że może i gra jest krótka, ale zawiera różne zakończenia. Przez przypadek przeszedłem grę jak najszybciej się da, przez co nie do końca byłem zadowolony z endingu ;) Dlatego z pewnością będę chciał do niej wrócić, aby zebrać więcej mocy dla Firebranda, bo warto. Polecam każdemu, kto lubuje się metroidvaniach w klimacie mrocznym, czy horrorowym. E2 – LIKE A NERD BOSS – Hehe, zabrzmiało to prawie jak: „Like a Rolling Stone” Boba Dylana :) Tak, pokonałem kobietę, która ma nawet ludzkie imię: Barbara. Jednakże ona sama zbyt ludzka nie była ;) wystąpiła w szpilu: Battle Circuit (o tytule rozpiszę się za chwilę). Jakieś wspomnienia? Dałem jej w mordę, aż gryzła piach na plaży. Może tego nie chciałem, ale to nie była gra przygodowa a bijatyka. A tam się bije wszystko co się rusza :) E3 – PILOT CZASU – Battle Circuit polecił mi mój znajomy. Wcześniej, przyznam się bez bicia (haha mogłem napisać bez mordobicia!), nie słyszałem o tej grze. Dlaczego? Przecież to beat’em up, bijatyka chodzona i to starego Capcomu! Ano właśnie. Nie jest to tytuł zbyt sławny, ponieważ powstał wtedy, kiedy ten typ gier stracił już trochę na popularności w roku 1997. Poza tym jest trochę nietypowa. Można rzec, że jest nieco surrealistyczna i mocno popieprzona. Posiada też wiele podtekstów, jak choćby do Elvisa Presleya, czy do wcześniejszych gier Capcomu jak Street Fighter. A najdziwniejsze są postacie którymi gramy. Jeśli wydaje wam się, że Captain Commando miał najdziwniejszy team do grania w beat’em, to jesteście w błędzie. Ja też byłem. Nie wiedziałem, czy zagrać kimś kto wygląda podobnie do Kapitana Commando (o właśnie, kolejne nawiązanie, o grze z nim napisałem powyżej!), czy żółtą Kobietą Kotem, która ma swojego przyjaciela liska (WTF?!), czy różowym ptakiem Dodo ujeżdżanym przez dziecko (OMG?!), czy może w końcu chodzącym, a raczej pełzającym alienem rośliną z zębami?!?!?! Mimo wszystko sama gra jest ukoronowaniem beat’em upu tamtych lat. Mamy ciekawy system kupowania ciosów za pieniądze (pewnie zeny) co kolejny etap, który od razu mi się skojarzył z późniejszym Devil May Cry. Graficznie wypada bardzo ładnie, w końcu została stworzona na CP System II na którym powstała mini seria Dungeons & Dragons. Polecam w każdym razie do przejścia przynajmniej raz. A kafelek zaliczony przy okazji oklepu na obcych z odległej galaktyki. E4 – HEAVEN OR HELL? – Tym razem zostaję przy HEAVEN, a dokładnie chodzi o poziom trudności Beginner w grze Super Monkey Ball na konsolę Nintendo Gamecube. Razem z narzeczoną usiedliśmy i zagraliśmy w tą zwariowaną arcadówkę. Jak wrażenia? Zacne! Beka na całego Jedno muszę przyznać – gra uczy cierpliwości i balansu. Na szczęście kafelki można z każdym miesiącem inaczej rozmieścić. Kto wie – może zdążę przejść grę korporacji SEGA na najtrudniejszym poziomie? Ze Schodów do Nieba pojechałbym Autostradą do Piekła! Oprócz tego w zasięgu: Licencja Na Granie, Kult Plastiku, Night Rider, Tuba Gra! Czarny Ivo W zeszłym odcinku obiecałem bombę. Powiem, że mogło być lepiej, ale i tak jest zajebiście. [W mordę mu] Tutaj wymagania były niskie, bo wystarczyło „kilka” pojedynków w mordobiciu. Padło na najnowszego Tekkena 7. Miało paść na mocarnego TMNT Tournament Fighters, ale Turniej Żelaznej Pięści był bardziej po drodze, bo akurat wbijałem dzbanki i żona dołączyła do boju. Tekken to akurat o tyle dobra bijatyka, że nie trzeba umieć grać i nawet waląc na oślep po klawiszach zawsze coś tam wyjdzie, więc żonie się podobało :). A co do siódemki to nie jestem znawcą bitek 3D, raczej też zwykle mashuję i nigdy jakoś nie opanowałem żadnej postaci by w pełni świadomie grać. Mi się podoba a ulubione postacie to jak zwykle Bryan, King i Asuka. [Meloman] Odsłuchałem sobie soundtrack z gry Gradius V. Nie znam się na muzyce i nie bardzo umiem o niej mówić, ale jako laik skategoryzował bym tę ścieżkę jako „twardy trans”:D Dużo tu elektroniki, patosu i mocniejszych brzęknięć. Całość daje solidnego kopa na zachętę do walki i takie poczucie otaczającego nas ogromu kosmosu. Mój faworyt to kawałek „Stage 7 part 2″ – taki „gibki” i trochę tajemniczy. [Potępiony] Miałem nie iść na łatwiznę, ale kupiłem remake pierwszego MediEvil więc wpadło. Ta gra jest niedzisiejsza sztywne skakanie, brak checkpointów, czasem nawala kamera i nieokiełznany hitbox ale mimo wszystko ją uwielbiam tak samo jak za szczyla. Fantastycznie zharmonizowany klimat grozy, groteski i humoru. Z jednej strony ponure miejscówki i mistycyzm, z drugiej pociesznie pokraczny protagonista Dan. Ukończyłem całość maksując co się da, ostatecznie wbijając platynę. Tak samo na pierwszym PlayStation zdobyłem dobre zakończenie, bo aż chce się tutaj to wszystko robić. A remake jest zrobiony niemalże 1 do 1 więc czujemy się jakby znów był 1999. [Tuba gra!] Na pierwszy ogień poszedł AVGN. Robił przegląd bijatyk z żółwiami ninja i kurde strasznie się zawiodłem. Totalna amotorka, zrobiona powierzchownie i na odwal. Nawet nie udało się im (na filmiku gościnnie jego kolega Mike Matei) dojść do tego że w NESowym Tournamencie można było grać więcej niż 4 postaciami („profeska”). Wiem, że Nerd zawsze szedł bardziej w rozrywkę, ale jednak jakieś tam info zawsze przekazywał. Po tym filmiku doszedłem do wniosku, że on się chyba już wypalił jako gracz i bardziej poszedł w kinematografię. Szkoda, bo to dzięki niemu poszedłem w kolekcjonerstwo. Drugi filmik to Pat the NES Punk. Dziwny koleś, nawet trochę zabawny, ale chyba ma jakieś problemy psychiczne na podłożu depresyjnym Obejrzałem film o gadżetach związanych z Pac Manem. Przyznam, że średnio przepadam za tą żółtą kulką i nie miałem pojęcia, że był aż tak popularny. W sklepach można było znaleźć wszystko z jego wizerunkiem od pościeli i bielizny po płatki i żarówki :D Ostatni to Happy Video Game Nerd, który od jakiegoś czasu przemianował się na Stop Skletons from Fighting. Też jest w nim wciąż wiele pasji i stara się robić ciekawe nagrania. Obejrzałem ciekawe nagranie o różnych portach pierwszego Sonica. [Like a Nerd Boss] Niby nie można nawet kwiatkiem, ale swoją twardą lachą złoiłem Magikę de Czar w DuckTales na NESa. Wyszedłem trochę z wprawy ale boss łatwy to i padł szybko. Same Kaczki do klasyka nad klasyki, więc chyba niewiele trzeba o nich mówić. Wciąż trzyma się dobrze i starzeje lepiej od Nathana Dreka ;) [Bingo Challenge] Borsuk przy okazji bicia kobiet ukończył nowe Streets of Rage 4 i ja również po nabyciu wersji na fizycznym nośniku ją przeszedłem. Strasznie dobra gierka. Dużo nawiązań do klasyki. Na razie ukończyłem tylko na banalnym trybie story, ale powoli się wkręcam w Arcade, który jest jedynym słusznym trybem. System walki jest prosty i zajebisty z dużym polem do popisu. Każda postać to trochę inna strategia walki. Póki co mój faworyt to Adam. Szybki o silnych pięściach. Liczę, że wykręcę jakiś przyzwoity wynik godny miejsca w Hi-Score. [Corona-19] Ukończyłem Mario & Luigi: Paper Jam Bros. Jest to dla mnie pierwsza gra z serii i już bardzo się wkręciłem. Bardzo fajny mariaż lekkiego RPG i zręcznoścówki. Walka odbywa się turowo, ale to od naszej zręczności zależy jak mocne będą ataki i czy uda nam się uniknąć posunięć wroga. Oprócz tego dużo eksploracji świata, mini gierek nastawionych na główkowanie, spostrzegawczość i po raz kolejny zręczność. Wszystko okraszone zabawnym, lekkim humorem. A co do korony to miała ją na głowie Piczka, King Boo i King Bob-omb, więc istna pandemia =/ To tyle na ten miesiąc. W przyszłym również postaram się nie zawieść… Prezesowa A1 – W mordę mu! – Digimon Rumble Arena Nie jestem fanatyczką anime, ale Digimony to bajka (wybaczcie!) mojego życia. Postanowiłam odkurzyć nieco grę z nawalającymi się stworkami w kontekście jakiejś przyszłej recenzji, a przy okazji złapałam oklep od znajomych – po kilku pojedynkach uznałam, że jednak muszę lepiej popykać w singla, żeby móc skompletować informacje. W każdym razie, polecam! B2 – Tuba gra! Nie ukrywam, że oprócz grania w gry lubię też czasem coś o grach obejrzeć. Na początek wspomnę o zapewne znanych Wam GrachOnline. Często śledzę poczynania radosnej ekipy, z naciskiem na Heda i jego gry z kosza oraz Pana Mateusza szalejącego z modami w Simsach. Co prawda nagrywają sporo materiałów o grach bieżących, ale wśród notowań różnych list trafiają się i starsze perełki. Kolejny gość to Pat Contri, który w sposób zabawny przedstawia swoje relacje ze znajomymi i dziewczyną w kontekście gier z NES-a (polecam odcinek o Panic Restaurant). Na koniec i przegląd gier na NES Classic Mini. D4 – Maszynista – Gun-Nac Przez pewien czas zastanawiałam się, za jaką grę z mechami się zabrać. Niby na PSP kurzy się gdzieś egzemplarz Transformersów, kusiła wizja zdobycia Xenogears, z kolei NES-owy Metal Storm to dla mnie wciąż za wysokie progi, niemniej przypomniałam sobie, że przecież samolot to też maszyna :p Zatem, zgłaszam przygody pilota o kryptonimie Gun-Nac, którego nie poznajemy osobiście, jednak możemy latać jego statkiem, zdobywać pięć różnych typów power upów, ulepszać je i rzucać bombami we wszelkie istoty znajdujące się na planszy. Fajna strzelanka kosmiczna z sub bossami i głównymi szefami, choć to nie mój gatunek, czułam dużą frajdę z przechodzenia. C1 – Ubij gada – The Flintstones: Rescue of Dino & Hoppy Ten kafel powinien być miesiąc temu, bo już zgłaszałam tę grę, ale nie doczytałam, że do tego punktu można wrzucić grę, którą już wykorzystano. E4 – Heaven Or hell Oczywiście heaven, nie tylko ze względu na moje poglądy religijne, ale też dlatego, że lubię przyjemne gry. Wiem, że to się staje nudne, ale znów zgłoszę FIFĘ, w której przeszłam tryb menedżerski na najniższym poziomie trudności :p Tym razem PS3 i powrót do 11 lat wstecz, edycji 09. Na ten moment wszystko idzie zgodnie z planem, niebawem jednak dojdzie szkoła, a potem może zawirowania ze zdalnym nauczaniem. Nie ma co wybiegać w przód, trzeba działać Gomlin Witam! Tego miesiąca wałka brak! Naczelny Repcio regularnie suszył mi głowę o (prawidłowym) zbliżającym się terminie oddania bingo. Wszystko klepnięte, Nynek uwalił na to dupsko, więc gitarka. Przez ostatni miesiąc sporą ilość czasu zabrał mi Bravley Default, którego udało się dokończyć, niestety, nie może już być składnikiem bi(n)gosa, gdyż użyłem go w innym polu. A co tam się dzisiaj uda się zakwalifikować? : A4 : Wiedźmińskie Opowieści: Wojna Krwi. Kto by pomyślał, że ze zwykłej karcianki jak wiele innych da się stworzyć złożoną, wciągającą na długie godziny grę. Więcej o niej będzie na CP. Koron tam dostatek, ale oczywiście najważniejsza jest ta, którą nosi na głowie główna bohaterka: Królowa Meve. D3: Jak nocny wyścig , to tylko Need for Speed Unerground, tym razem w wersji PSP’kowej, czyli Rivals. Co prawda, kieszonkowa wersja nijak się ma do pełnej, dużej odsłony NFS:U/U2, ale całkiem przyjemnie się pykało i poświeciłem 2 wieczorki na nocne ścigałki. B1: Myślę, że każdy, kto chociaż raz miał styczność z trzecią odsłoną wiedźmina przyzna mi rację. Słowiańskie brzmienie to coś, bez czego ta gra nie posiadałaby tak wyjątkowego klimatu. Wystarczy zapodać sobie ost’a, zamknąć oczy a w wyobraźnie od razu ukazuje się magia, słowiańskie legendy przybierają kształty. Zupełnie jakbyśmy byli w samym środku wytworzonego przez Sapka świata fantasy. C1: Gdzie się najlepiej ubija dinusie? Lego Park Jurajski? Dino Crisis ? A skąd! Najlepiej taką gadzinę (niejedną!) ubić w Tomb Raider Anniversary! Kto jak kto, ale Pani archeolog zna się na rzeczy. Bierzemy gnaty do ręki i prujemy wprost na te krzywe mordy. Swoją drogą, prawie zapomniałem, że TB też się szczycił takim rodzajem przeciwniów, za dużo gramy w rebooty! W tym miesiącu to na tyle. Nie ma tragedii, bingo leci do przodu. Pozdrawiam wszystkich udzielających się i życzę udanych celnych strzałów do retro-tarczy! Przypominam że to nie jest impreza zamknięta i liczymy również na Wasze typy w komentarzach! Jak zwykle uruchomiłem po prawej stronie banner „Retro Bingo” którym na skróty dostaniecie się do najnowszego podsumowania (na mobilkach trzeba posmyrać na sam dół)